Chciałbym oddać krew, ale...
No właśnie jest jedno "ale". Panicznie (to mało powiedziane) boję się igieł, a konkretnie ich obecności w moim ciele. Uraz z dzieciństwa kiedy to pani pielęgniarka grzebała sobie igłą najpierw w jednej ręce, póżniej w drugiej a na koniec stwierdziła że z dłoni pobierze... Kiedy tylko widzę igłę skierowaną w moją stronę otwiera mi się tamten obrazek z dzieciństwa i włącza się system obronny i chęć ucieczki... To samo szczepionki, jak zbliża się jakaś to po prostu trauma... Na szczęście już chyba wszystkie możliwe mam za sobą. Zna ktoś jakieś skuteczne metody na wyleczenie tej dolegliwości?
Mnie igły mniej przerażają. Jakieś szczepionki wytrzymuje. Ale na pobieranie krwi mam bardzo silną alergię. Tego się chyba nie da wyleczyć. Mam nadzieje. Myśl o tym, że będą mi grzebać w żyłach a ja będę traktował to jak coś normalnego też mnie bardzo przeraża.
A co do problemów z niedoborem krwi to ja, ze swej strony mogę pomóc na dwa sposoby:
1. badania i synteza polifluroalkanów. (jakiś bromoperfluroalkan jako sztuczna krew jest testowany i jest już w zaawansowanej fazie)
2. zadeklarować iż gdybym był w jakimś stanie takim ciężkim iż bym wymagał skomplikowanych zabiegów medycznych i krwi to niech mnie po prostu dobiją zamiast torturować. Lęk przed inwazyjnymi zabiegami medycznymi jest u mnie jeszcze większy. Więc jak nawet by po jakimś czymś ciężkim udałoby się medykom mnie uratować to jakbym ocknął się w szpitalu i dowiedział się co się z stało i co mnie jeszcze czeka to od razu umarł bym, że strachu a cały ich trud poszedłby na marne. Szkoda, że nie ma jakiegoś rejestru sprzeciwów dla tych którzy chcą oszczędzić NFZetowi pieniądzę i nie być przedmiotem tortur medycznych.
rmrmg @ 08 sierpnia 2007 16:49:26
Jakaś akcja na joggerze "oddajmy krew"? "dekoderek":http://blog.dekoderek.net/2007/08/07/oddawanie-krwi/ też chciałby oddać.
Na szczęście ja nie mam problemu z igłami i zawsze się patrzyłem jak babka mi ją wbijała w żyłę i jak krew zaczynała się sączyć w strzykawkę...
Ja oddaje krew regularnie juz prawie rok. Nadal boje sie igiel i na filmach nie moge patrzec na narkomanow itd. ;)
Ale na to jest prosty sposob. Jak tam idziesz to myslisz o innych, a nie o sobie. A mila i przyjazna atmosfera pomaga w tym bardzo, dobrze tez isc ze znajomym ktory nie ma podobnego problemu jak ty, ktory bedzie mogl cie podniesc na duchu, zagadac. :)
Grubas @ 08 sierpnia 2007 16:54:49
Ja się igieł nie boję. W filmach mogę oglądać hektolitry krwi i wyrywane/obcinane części ciała i kompletnie mnie to nie rusza.
Natomiast jak dziabną mnie igłą, to natychmiast robię się blady i zaczynam odpływać. Pobieranie krwi i szczepienia ledwo wytrzymuję. Podczas oddawania krwi chyba spłynąłbym na posadzkę. Kilka razy zastanawiałem się nad oddaniem, bo mam dość potrzebną grupę, ale to jest ponad moją wytrzymałość.
Ja bym sie przelamal. Ja mam wlasnie grupe 0rh- czyli najlepsza co jeszcze bardziej mnie pcha do oddawania bo ludzie potrzebuja. A pozniej juz idzie z gorki. Zapisalem sie tez do banku dawcow szipku kostnego, a za rok bank spermy. ;)
Grubas @ 08 sierpnia 2007 17:54:25
A może to jest jakiś sposób. Neochan spróbuj zaczać od bycia dawcą spermy a potem może uda Ci się przejść na inne płyny ustrojowe. Wszak ponoć najtrudniejszy jest pierwszy krok.
rmrmg @ 08 sierpnia 2007 17:57:04
hm ja sie nie boję oddawania itd, tylko IGIEŁ i uczucia grzebania mi w żyle.
neochan @ 08 sierpnia 2007 18:00:26
Heh. To może zacznij od chemii analitycznej wpierw od mikropipet potem będziesz mógł przejść na strzykawki z igłami (takie do chromatografu gazowego) potem akupunktura. I tak jakoś dojdziesz do tego.
Choć chyba prostsze i bezboleśniejsze będzie ulecenie Cię z chęci oddawania krwi.
Albo możesz zacząć od przejechaniem sobie nożem po żyłach i łapania wypływającej krwi, potem przejść na żyletki a w końcu na igły.
rmrmg @ 08 sierpnia 2007 18:04:43
mi tylko raz pobierali, pan był miły i zakleił mi poźniej plasterkiem takim dla dzieci :P z myszką miki i pluto :D fakt miałam juz prawie 20 lat ale dzieki temu nie mam złych wspomnień...
ale np boje sie uszy sobie przekuć ;P
Gabi @ 08 sierpnia 2007 18:15:01
Nie boję się igieł mimo, że zawsze pielęgniarki "wierciły" mi w jednej i drugiej ręce szukając choć jednej żyły. W każdym bądź razie ja również chciałam pomóc i chciałabym oddać krew, ale... ale niestety, mam za gęstą krew i jej nie chcą ; o( chyba zbytnio odwodniona jest natura mojego organizmu.
Kamelia @ 08 sierpnia 2007 18:56:28
Grubas _ po takim eksperymencie chyba sama potrzebowałabym krwi ; o), ale poważnie rzecz ujmując szkoda, że są tacy co choć chcą oddać krew to nie mogą ; o( i jak tu ma krew takich nie zalewać?
Kamelia @ 08 sierpnia 2007 20:56:22
Ja jestem materialistą i w sumie tez bym cętnie został honorowym dawcą (można sobie odpisywać od podatku, darmowe przejazdy komunikacją miejską). Ew w niemczech na czarno, podobno ~900pln/litr :D
Ale jakoś mam obawy przed tym, że jakimś syfem się zarażę...

