Maciej K. vs Ubuntu Frywolny Fulmar
W chwilowym przypływie wolnego czasu i czystej ciekawości zainstalowałem sobie ową tytułową dystrybucję. Po 5 latach korzystania ze slacka i ostatnim roku korzystania z archa postanowiłem przerzucić się na coś bardziej 'klikalnego' - trochę z powodu lenistwa, trochę z braku czasu na ciągłą konfigurację systemu. Padło na Ubuntu.
Jak już wcześniej mówiłem (a raczej pisałem) korzystałem z bardziej "zaawansowanych" dystrybucji, gdzie praktycznie wszystko trzeba było robić ręcznie. No i stąd moje zdziwienie, że linux może być taki "klikalny". Ale po kolei.
Najpierw ściągnąłem sobie z torrenta obraz spolonizowanego Ubuntu o nazwie "Frywolny Fulmar". Po 2 godzinach iso gościło na moim dysku. Szybko więc je wypaliłem i wrzuciłem do napędu. Aha, zapomniałem powiedzieć, Ubuntu instalowałem na laptopie - HP nx7300 ru374#akd. No więc po zbootowaniu systemu z cd było pierwsze zaskoczenie. Korzystałem wcześniej z kilku live cd (dawno temu) i mało który system wykrywał poprawnie cały sprzęt. Tu nie było żadnych, żadnych problemów. System automatycznie nawet zbindował klawisze multimedialne, tj kontrolę głośności, i kontrolę wyświetlacza. Poza tym dźwięk ruszył też bez problemów, podobnie sieć bezprzewodowa. Kliknąłem (o zgrozo) więc na ikonkę z podpisem "zainstaluj Ubuntu" (czy jakoś tak już nie pamiętam, byłem w szoku;)) Cała instalacja to dosłownie 7 (słownie siedem) kroków. Szybki wybór partycji i coś tam jeszcze, praktycznie 0 myślenia instalator robi wszystko za nas. Wystarczy klikać "dalej". W międzyczasie możemy normalnie korzystać z systemu live. Kończy się to na utworzeniu nowego użytkownika. I tu kolejne zdziwienie, nie podajemy hasła roota, wszystkie operacje, w których potrzebne są uprawnienia roota robi się przez sudo. Oczywiście hasło roota sobie ręcznie sam ustawiłem, jakoś nie mam przekonania do wynalazków pokroju sudo. Ok, po zainstalowaniu system się restartuje i od razu mamy graficzne ładowanie systemu i gdm. Z pewnością wygląda to przyjaźnie i dokładnie takie też jest, nie odstrasza początkujących użytkowników linuksa. Super. Mamy więc gdm'a i logujemy się do naszego nowego systemu.
Sam system wita nas miłą muzyczką (afrykańską?) i brązowo-pomarańczowym motywem "human". Do dyspozycji mamy podstawowe narzędzia - m.in. Firefoksa, odtwarzacz Totem, OpenOffice'a i Gimpa. Oczywiście możemy sobie spokojnie wszystko doinstalować, i to wszystko również za pomocą myszki! Wszystko dzięki menadżerowi pakietów Synaptic. Dość bogata baza pakietów, jednak do archowego aura mu daleko. Doinstalowałem sobie od razu amaroKa, Beryla, Psi, Skype'a. Wszystko z pakietów z debianowym rozszerzeniem .deb klikając tylko myszką. Bardzo przyjazne użytkownikowi, samo sprawdza zależności. System również sam sprawdza aktualizacje wszystkich posiadanych pakietów, informując nas odpowiednim dymkiem wypływającym z obszarów obok zegarka Na razie jedyny problem z jakim się spotkałem, to pola do wprowadzania danych i beryl. Mianowicie przy włączonym berylu, w części komunikatorów nie widzę co piszę, niezależnie czy to aplikacja gtk czy qt. Muszę zamykać okienko z rozmową i otwierać ponownie, żeby je odświeżyć. Ale to mały problem, beryla można przecież wyłączyć.
Co do szybkości system jest dobrze zbudowany i stabilny, zużycie procesora nie wchodzi powyżej 10 % przy normalnym użytkowaniu i włączonym berylu, zużycie ramu w granicach 400mb (mój laptop ma zintegrowaną grafikę współdzieloną z ramem). Więc jest bardzo fajnie.
Podsumowując, jak na jeden dzień współpracy z "klikalną" dystrybucją, nie jest źle. Muszę się tylko przyzwyczaić do tego, że nie muszę prawie nic pisać w konsoli, tylko ktoś to wcześniej zrobił to za mnie i "ubrał" w ikonę. Na szczęście dostęp do shella nie jest w żaden sposób ograniczany i ukrywany ;)
To tyle moich wywodów związanych z Ubuntu, jak jeszcze coś się znajdzie to pewnie tu napiszę.
łał :D niesamowite :P
Gabi @ 12 sierpnia 2007 19:46:50
za góra dwa tygodnie wyjdzie Ubuntu 7.10 Gutsy Gibbon (nie wiem jeszcze jak nasi nazwią swoją przeróbkę ale wolę oficjalne edycje).
Właśnie testuję wersję beta i to co się rzuca w oczy od razu po instalacji to Bluetooth od razu gotowy do pracy, automatyczne wykrywanie i instalacja drukarek (plug&play :D), domyślnie włączone niektóre efekty Beryla, mechanizm indeksujący (to na minus, ale można zawsze wywalić), łatwa konfiguracja użytkowników, opcji logowania, ładniejsze ikony.
Pozdrawiam
Gucio @ 01 października 2007 16:54:48

