Eh, co za dzień!
Zaczęło się, jak zwykle, niewinnie. Obudziłem się koło 6, super wyspany, mimo, że spałem jakieś 5 godzin i zniechęcony myślą o zerwaniu się z łóżka zasnąłem na prawie dwie kolejne ;) Zbudził mnie dźwięk telefonu domowego, którego obecność muszę znosić w swoim pokoju. No dobra odbieram...
- Dzień dobry, z tej strony Bogusław Jakiśtam, dzwoniłem do pana tydzień temu, chciałbym się dowiedzieć co z decyzją o przydzieleniu mnie jako zawodowego szeregowego... - oznajmił głos w słuchawce
- Dzień dobry, przykro mi ale pomylił pan numery, to telefon prywatny - odpowiedziałem, pan przeprosił i odłożył słuchawkę.
Nie ma to jak rozpocząć dzień od miłego telefonu ;) Zwlokłem się leniwie z łóżka, toaleta poranna, zjadłem śniadanie i zabrałem się do pracy. W trakcie walki z IE po raz kolejny zadzwonił telefon. Tym razem kobieta.
- Czy to jednostka wojskowa?
- Nie, pomyłka
Krótko, lecz treściwie. Ok. Skończyłem robotę, spakowałem się i już wychodzę na uczelnię, a tu dzwoni na moją komórkę jakiś obcy numer.
- Te są po 10 zł - oznajmiła łamiącym się głosem starsza(?) pani
- Słucham?
- Eeee... Yyyyy... Wybrałam nie to co chciałam... - powiedziała po czym rozłączyła się.
No cóż, bywa i tak. Z myślą o tym czym mnie dzisiaj życie zaskoczy wyszedłem z domu. Ledwie doszedłem do przystanku, zadzwoniłem do Eweliny i w trakcie rozmowy słyszę niemałe BUM. Wypadek. Koleś wyjeżdżał osobowym Oplem z przystanku (co on tam robił?) no i wjechał wprost pod jadący do zajezdni autobus, który na przystanku się nie zatrzymuje. Na szczęście kierowcy nic się nie stało, sam wysiadł z samochodu bez najmniejszego draśnięcia. Otrzepał tylko się z rozbitej szyby i zadzwonił po pomoc drogową. Przez ten wypadek zrobił się niewielki korek, przez co spóźniłem się na zajęcia. Na uczelni nic szczególnego się nie zdarzyło, powrót również był spokojny. Teraz siedzę w domu z wizją pisania sprawozdania z technik cyfrowych, przygotowania do jutrzejszych zajęć i piątkowego kolokwium z algebry i poniedziałkowego z drutów.
Poza tym wpadłem w nałóg pisania rymów nocnych i dziwnych, które lądują w skrzynce odbiorczej Eweliny. A jak już przy niej jesteśmy to wypada oficjalnie napisać, że poprzedni wpis to (nie dla wszystkich) oczywiście żart, który wywołał całkiem sporą burzę i nieoczekiwane reakcje poszczególnych osób ;)
Umiesz ludzi w bola robić, całkiem dobrze Ci to idzie ;)
blackrain @ 10 kwietnia 2008 21:11:31

